Zniszczenie mechanizmu zamykania i otwierania ekranu w laptopie gamingowym może przybierać dwa zupełnie różne scenariusze, które decydują o zakresie prac i opłacalności całego przedsięwzięcia. W pierwszym przypadku dochodzi jedynie do zatarcia samego metalowego ramienia zawiasu, co stawia opór podczas ruchu klapy, lecz nie powoduje jeszcze pęknięć w strukturze obudowy. W drugim scenariuszu, znacznie częstszym i groźniejszym, metalowy element wyłamuje plastikowe gniazda mocujące w pokrywie matrycy lub dolnym kadłubku, co przy próbie złożenia sprzętu prowadzi do rozpychania plastików, naprężania cienkiego wyświetlacza LCD i ryzyka przerwania wiązek sygnałowych. W laptopach Gigabyte G5, będących mobilnymi stacjami do gier i pracy, konstrukcja przenosi spore siły dźwigni, przez co zignorowanie początkowego oporu mechanicznego prowadzi w krótkim czasie do kaskadowych uszkodzeń kolejnych elementów.
Czy zalany laptop Gigabyte G5 nadaje się jeszcze do użytku i czy usuwanie skutków kontaktu z cieczą ma ekonomiczne uzasadnienie? To jedno z najczęstszych pytań pojawiających się w warsztacie tuż po niefortunnym rozlaniu wody, kawy, herbaty lub napoju gazowanego na klawiaturę gamingowego komputera przenośnego. Odpowiedź nie jest jednowymiarowa, ponieważ rozlana ciecz wywołuje wewnątrz obudowy dwa odrębne zjawiska: natychmiastowe zwarcia elektryczne oraz postępującą w czasie korozję elektrochemiczną, czyli niszczenie miedzianych ścieżek i połączeń lutowanych pod wpływem wilgoci i napięcia. Ostateczna zasadność inwestowania w naprawę zależy od konfiguracji podzespołów, rozległości uszkodzeń laminatu oraz tego, jak szybko po zdarzeniu odcięto zasilanie.